trtr

trtr
Start: 2012.09.15 --------- Trasa: Katowice - Słowacja - Węgry -Chorwacja - Bośnia i Hercegowina - Czarnogóra - Albania - Archaja Olimpia (Grecja)

sobota, 27 grudnia 2014

Albania turystycznie i rajdowo


Zwiedzając Tiranę, nie trafiliśmy na bar Yahoo ani podrabianego MacDonalda, więc byliśmy bardzo głodni. W poszukiwaniu dobrego, naturalnego albańskiego jedzenia ruszyliśmy "autostradą" w kierunku wybrzeża, dokładniej do dawnego reżimowego kurortu w Durres. Trasa wiodąca na zachód ma oznaczenie SH2 i z mapy się wydaje się być co najmniej ekspresówką lub autostradą.

W rzeczywistości trasa okazała się czymś w stylu naszej drogi w trakcie budowy. Nawierzchnia z frezowanego asfaltu lub kruszywa, po jednym pasie w każdym kierunku, pasy oddzielone od siebie nie barierami czy słupkami, a kupkami kamieni.
Srebrny Golf na zdjęciu wyprzedzał akurat ciężarówkę pasem do jazdy w przeciwnym kierunku. Prędkość około 90km/h.

czwartek, 25 grudnia 2014

Tirana, wycieczka autem.

Główna trasa turystyczna, biegnąca z Czarnogóry przez Albanię do Grecji, mija stolicę czyli Tiranę. Będąc jednak tak blisko miasta, nie mogliśmy powstrzymać się od pobieżnego zwiedzenia tego miasta. Być w pobliżu i nie zobaczyć na żywo największej piramidy w Europie, prawdopodobnie największej na świece zbudowanej w XX wieku.
Zdecydowaliśmy się trzymać sprawdzonej E851 i po przejechaniu miejscowości Zus, skręciliśmy w Śkoder na południe w kierunku Vore, zahaczając  przy okazji o Tiranę. 

Zbliżając się do stolicy widać wiele kontrastów w zabudowie. Pojawiają się typowe dla Albanii, ale również i Grecji, konstrukcje niedokończonych budynków. Wokół tych budowli oraz budynków będących od dawna w użytkowaniu panuje pewien nieład. Teren porastają chwasty, nie ma tu ogrodzeń posesji, jest sporo nieużytków czy nawet kamiennych usypisk. Ze względu na klimat, wysokie temperatury i niewielka ilość opadów, trawniki występują tylko przy naprawdę bogatych budynkach i są one sztucznie nawadnianie. Czasem ponad takim nieładem góruje nowoczesna przeszklona konstrukcja, nijak nie pasująca do istniejącego wcześniej otoczenia.
To jeszcze nie jest Ta piramida, ale i tak dziwnie wyglądała w ciągu przydrożnych hurtowni i warsztatów.

Wrota Albanii


Kierując się w stronę Albanii, mieliśmy dwie drogi do wyboru. Obie tak samo trudne i długie, wijące się serpentynami w Górach Północnoalbańskich, które stanowią południową cześć Gór Dynarskich. Pierwsza prowadzi przez stolicę Czarnogóry, Podgoricę, dalej północną stroną Jeziora Szkoderskiego  i następnie kończy się w albańskim Szkodrze.

sobota, 20 grudnia 2014

Dojazd do Czarnogóry - słów kilka.

Startując 18 września późnym rankiem, jeszcze odczuwaliśmy późne poszukiwania kempingu w Czarnogórze. Miejsce ustalone i wskazane wcześniej przez organizatorów rajdu, jednak z trafieniem do niego nie było łatwo.
Jeśli ktoś planuje jechać do Czarnogóry i będzie szukał noclegu w namiocie w miejscowości Budva, to kemping Avala odradzamy zdecydowanie. Nie, żeby był źle zlokalizowany. Znajduje się przy nasypie drogi E80 prowadzącej z Chorwacji, przez Czarnogórę aż do Albanii i dalej Grecji. Ponadto cały jest wypełniony roślinnością świetnie chroniącą przed upałem. To jego jedyne zalety. Ogólny nieład na campingu, brak wyrównanego terenu na robicie namiotu, mocno wyboiste i pełne kamieni podłoże oraz sąsiedztwo jakiegoś ścieku przepływającego przez pole namiotowe. Do tego skrajnie niehigieniczne warunki w toaletach i pod prysznicem, z nieodłącznym towarzystwem pluskiew i innego robactwa. To wszystko sprawiło, że z ulgą opuściliśmy to miejsce.

piątek, 2 sierpnia 2013

Chorwacja, pezec i kapeć...


Znów długa przerwa w odcinkach bloga.  Na swoją obronę możemy napisać, że w przeciwieństwie do większości stacji telewizyjnych, nie robimy powtórek w lecie.
Tak już na serio pisząc, to do startu kolejnej edycji rajdu pozostał tydzień i trzeba się spieszyć z relacja z 2012 roku, żeby nie zostać zdublowanym przez ekipy opisujące tegoroczny rajd.

Ruszając wczesnym rankiem w poniedziałek 17 września, od razu wybraliśmy trasę przez nowe autostrady chorwackie.

Kontakt z pozostałymi ekipami ograniczał się do wyprzedzania się po drodze i krótkich spotkań na stacjach benzynowych i mopach. Jadąc na benzynie tankowaliśmy co niecałe 500 km!


wtorek, 9 lipca 2013

Leniwa niedziela w Chorwacji

   Poprzedni wpis zakończył się w niedzielny ranek, 16 września 2012. To dość wcześnie a właściwie na tyle późno, żeby pozwolić sobie na spanie do późnego południa. Ci z was, którzy jeszcze czytają naszego bloga a nie byli na Złombolu, zastanawiają się pewnie co robi się po przebudzeniu na rajdowym campingu.  

Otóż zasadniczo, to zwija się szybko namiot i o ile auto jest jeszcze sprawne to pakuje się wszystko co wypadło bądź wyszło z kabiny i pędzi się w dalsza drogę. My, podobnie jak sporo innych załóg, przeskoczyliśmy 2 etapy w jedną dobę. Pojechaliśmy z Katowic do Chorwacji, zamiast nocować po drodze na Węgrzech i jechać w niedzielę 16 z Węgier do miejscowości Selce, tuż poniżej półwyspu Istria (nie mylić z winem o podobnej nazwie). Dzięki temu mieliśmy jeden dzień ekstra na podziwianie okolicy i wypoczynek nad brzegiem Adriatyku.
Pomimo sporej liczby turystów, można było we wrześniu znaleźć kawałek cichego betonu nad brzegiem i rozkoszować się pięknymi widokami okolicy.

czwartek, 4 lipca 2013

Ciąg dalszy rajdu 2012

    Ostatni post jaki pojawił się na tym blogu był napisany 29 września 2012. Wielu pewnie pomyślało, że zapał nas opuścił i nie chciało nam się już pisać. Zebrali sumkę, przekazali w całości dzieciom i podsmażyli się w albańskim słońcu. Nie, nie, nic z tych rzeczy. To żadne lenistwo tylko obiektywne przeszkody powstrzymywały nas przed kontynuowaniem tego bloga. Tak więc jeśli ktoś jeszcze zagląda na stronę pepluspe.blogspot.com to zapraszamy do śledzenia spóźnionej relacji z naszego udziału w rajdzie Złombol 2012. 
    
   Poprzedni wpis mówił o perypetiach w czasie podróży przez Czechy. Nie tylko my mieliśmy problemy z autem. Jadąca razem z nami Skoda favorit ekipy "Sen Wariata" borykała się z problemami zapłonu w silniku. Ich skodovka wysiadła kompletnie na zjeździe z ekspresówki w Brnie. Nawet nie wiecie jak trudno jest dostać kabel wysokiego napięcia do cewki w skodzie, stojąc w środku prawie półmilionowego czeskiego miasta, w sobotę po południu. Sprawdzone kilka stacji benzynowych, okoliczne supermarkety i nic. Na szczęście nieoceniona pomoc ekipy Prevent, czyli Andrzeja z Poloneza i jego taśmy izolacyjnej, metodą tzw.druciarstwa pozwoliła nam ruszyć w dalszą drogę.

Niestety nie zajechaliśmy zbyt daleko. Zaledwie 30 km dalej, tuż nad zalewem w okolicach Mikulova, wysiadło zasilanie w naszym kombi. Tak na prawdę, to musiało wysiąść sporo kilometrów wcześniej. Na środku drogi ekspresowej wyczerpał się akumulator i przestały działać światła, wskaźniki no i wyraźnie osłabł zapłon. Nie byliśmy zbyt zmartwieni, ponieważ w kole zapasowym wieźliśmy pożyczony alternator. Tu wielkie podziękowania dla Maćka "Pumexa" z Gdańska, który nam ten alternator wypożyczył. Znów nieoceniona okazała się pomoc a właściwie zapał Andrzeja Preventa. Prosta rzecz, jaką jest zdjęcie paska klinowego i odkręcenie alternatora okazała się niemożliwa ze względu na wyrobioną nakrętkę wentylatora na chłodnicy, który blokował wyjęcie uszkodzonej części. Przy braku szans na chwycenie nakrętki od spodu, zdecydowaliśmy się na odcięcie go od chłodnicy. Tylko skąd na pustkowiu zdobyć piłę lub ostry nóż do plastiku. Skończyło się na wydzieraniu plastiku po kawałku, za pomocą kombinerek. Na szczęście udało się i z około godzinnym opóźnieniem ruszyliśmy pędzić przez Wiedeń, Graz, do Złombolowego punktu w Chorwacji.
Dalej podróż przebiegła bez przeszkód. Trochę doskwierało wcześniejsze zmęczenie jazdą w upale przez Czechy oraz znużenie monotonną jazdą przez austriackie autostrady. Po drodze minęliśmy Słowenię z wyjątkowo drogą i krótką autostradą. Na granicy Chorwackiej byliśmy około 3 w nocy. Mimo, że to już południe Europy, to w nocy temperatura była bardzo niska. Dzięki temu silnik mógł odetchnąć przyjemnym zimnym powietrzem. Po drodze zaliczyliśmy tankowanie w Austrii oraz w Chorwacji w Zagrzebiu. Jadąc tylko na benzynie musieliśmy tankować co niecałe 500km.
Na ostatnim odcinku drogi, pomiędzy Karlovacem a Rijekom, pogubiliśmy się z ekipą Preventa i w dwa auta, razem ze skodą "wariatów", dotarliśmy na camping w Selcach. Przyczyną zgubienia się, był problem w komunikowaniu się przez CB. My ciągle nadawaliśmy na częstotliwościach europejskich podczas gdy inne ekipy korzystały z ustawień specyficznych dla Polski. Problem wyjaśnił nam znacznie później Krzysiek ze Spisku Żarówkowego.
Pomimo szybkiego tempa podróży, jak nam się wydawało, nie byliśmy pierwsi w tym miejscu. Przy szlabanie wejściowym powitał nas tłumek innych załóg.
Były to ekipy które dojechały porównywalnymi lub nawet słabszymi pojazdami. Favorytka, polonez, Nysa, ale największe zdziwienie wywołał w nas ten oto zawodnik z Pomorza:
Wielkie uznanie dla kierowcy tej Emzetki. Widzieliśmy jeszcze w Czechach jak sam pędził po autostradzie. Tu nie było ściemy z wiezieniem motocykla na przyczepie za autem. Wyobraźcie sobie 18 godzin jazdy z piecykiem na benzynę z olejem miedzy kolanami.
Na parkingu przed wejściem wszyscy zawodnicy pokornie oczekiwali nastania godziny 7:00, kiedy to licznik pani portierki zaczynał odliczać kolejna dobę i pozwalał zaoszczędzić kilkaset kun. Atmosfera wśród załóg była bardzo przyjazna. Panował iście słowiański entuzjazm i radość z zaliczonej trasy.

Już o świcie rozbiliśmy namioty kilkanaście metrów od brzegu Adriatyku.
Jeśli kogoś jeszcze interesuje odgrzewana historia z zeszłorocznego rajdu, to zachęcamy do komentowania posta. Może to zmotywuje nas do szybkiej aktualizacji całego przebiegu imprezy.

Cdn.

PEPLUSPE





sobota, 22 września 2012

Start z Katowic


Dokładnie o 11:30 15 września wystartowaliśmy z ulicy Mariackiej w Katowicach. My czyli Tomek i Monika z Gdyni, Ania z Kolbud oraz Krzysiek z Siemianowic.

Na start dotarliśmy 5 minut przed wyznaczonym czasem. Co dziwne, poza organizatorami i kilkoma autami nie było tam nikogo. W ten sposób udało nam się zająć pozycję startową w 3 linii. Dzięki temu wszystkie stacje telewizyjne relacjonujące start rajdu pokazywały naszego Poldona w tle.
 
TVP3

TVN

Nasz start można zobaczyć na filmie minuta 2:20.

Już podczas startu poznaliśmy wielu ciekawych ludzi z którymi później mijaliśmy się po drodze do Grecji. Niektóre załogi udało nam się zobaczyć tylko na starcie. Tempo jakie narzuciliśmy sobie i ambitny plan dojechania pierwszego dnia na drugi punkt rajdu w Chorwacji sprawiło, że niektóre ekipy nie dojechały tak daleko jak my. Pomysłowość niektórych załóg wywoływała u nas zazdrość i podziw dla pracy włożonej w przygotowanie aut do rajdu.



Po wystartowaniu i głośnym przejeździe przez centrum Katowic wyruszyliśmy w drogę do Chorwacji omijając pierwszy nocleg na Węgrzech. Auto załadowane pod dach. W środku plecaki, zapas jedzenia i picia, sporo części zamiennych i namioty. Na początku dotarliśmy do Czech. Podroż wydawała się prosta, jednak już pod koniec dnia, tuż przed granicą z Austrią pojawiły się poważne problemy.

O tym w następnych postach, ponieważ obecnie piszemy z kafejki w Albanii i nie mamy możliwości wrzucenia większej ilości zdjęć.

CDN...

piątek, 14 września 2012

Pożegnanie załóg we Wrocławiu

Dziś krótki post przed wyjazdem
Spotkaliśmy się z kilkoma ekipami które przyjechały pożegnać się ze znajomymi i widzami na wrocławskim Placu Solnym.

Szersza relacja na portalu PETROLHEARTS

Pozdrawiamy wszystkich czytających naszego bloga i chociaż nie wierzymy w gusła, to trzymajcie kciuki.

środa, 12 września 2012

Ostatnie przygotowania

Tydzień temu dotarły do nas 2 nowe opony oraz 5 felg aluminiowych ze starego Poloneza Caro. Felgi zostały oczyszczone z łuszczącej się zielonej farby. Znajomy wulkanizator po jednym spojrzeniu  stwierdził, że ktoś oczyścił je papierem do drewna.  Na koniec pomalowane "choinkowym" lakierem w spray'u. Choć to je amelinium i tego się nie maluje,
to jednak lakier się trzyma i błyszczy niczym radziecki generał na defiladzie a auto skupia na sobie uwagę przechodniów.

Termin startu zbliża się wielkimi krokami. Szykujemy się na sobotni wyjazd z Katowic ale z jeszcze większymi emocjami planujemy udział we wrocławskim pożegnaniu załóg na Placu Solnym. "Link" Zamieszanie sprawnie organizuje ekipa Zielonej Nyski

My przechodzimy szybki kurs elektrotechniki. Wyposażamy auto w sprzęt HiFi oraz w system łączności złombolowej. To w zasadzie kosmetyka, ktoś mógłby powiedzieć, ale wygląda groźnie.

W weekend przy ogromnej pomocy Andrzeja z ekipy PREVENT udało się okiełznać ponoć nienaprawialny system pochłaniania oparów paliwa z baku. Nieszczelny wlew, który rozkleja się w każdym ATU i Kombi powodował wdzieranie się parującej benzyny do wnętrza auta.  Zobaczymy jak uszczelnienie silikonem i podkładki z "ucha słonia" sprawdzą się w rajdzie.
Bez obaw, żadnej padliny z zoo nie kupowaliśmy. Tak nazywa się podkładka gumowa nakładana na skrzynię biegów w Polonezie.

Z ostatnich newsów to nasza ekipa znów powróciła do stanu 4 osób.  Razem z nami jedzie Ania z pod Gdańska oraz Krzysztof z Katowic.

piątek, 7 września 2012

Newsy

Jesteśmy już prawie gotowi. Po przygodzie z rozładowaniem akumulatora przez lampkę w środku pozostawioną na noc, zamieniliśmy wszystkie żarówki "rurkowe" na LEDy. Jest jasno jak w ambulansie. Mocne oświetlenie wewnątrz przyda się w czasie rajdu gdy będziemy szukać czegoś w aucie, a zawsze się czegoś szuka będąc pewnym, że "gdzieś to pakowałem i na pewno jest na dnie plecaka a może pod kołem zapasowym w bagażniku". 

W poprzedni weekend przy wielkiej pomocy zaprzyjaźnionej ekipy PREVENT auto zyskało nowy płyn hamulcowy, olej w silniku oraz filtr paliwa. Nie można powiedzieć żeby zaczęło szybciej jeździć od tego ale z pewnością pewniej i bezpieczniej będzie się podróżować nim po krętych drogach Albanii.

Udało nam się przekonać kolejnego darczyńcę. Jest nim wrocławska firma http://www.bbi.wroc.pl/ Firma zajmuje się budowaniem i remontowaniem obiektów budowlanych. Szczególnie wyspecjalizowała się w renowacji zabytkowych obiektów z kamienia. To dobry partner dla naszego teamu. Nasz Polonez jest już trochę zabytkowy a przyspiesza jakby był zbudowany z kamienia. 

czwartek, 6 września 2012

Wzbogacanie wnętrza - cz.3 ostatnia

To bardzo przyjemne uczucie, kiedy po wielu wieczorach spędzonych w aucie i łazience zbliża się koniec napraw i sprzątania i pomału zaczyna brakować rzeczy jakie można by wykręcić i wymyć w mieszkaniu.
W naszym przypadku ostatnimi elementami były boczki drzwi, daszki przeciwsłoneczne. Te ostatnie będą bardzo potrzebne w czasie jazdy na Peloponez. 
Udało nam się wyprać jeden boczek drzwi ale nakład pracy potrzebny na jego wymontowanie i ponowne zamontowanie był spory i resztę wypierzemy bez odkręcania. Przy okazji naprawiona została klamka drzwi. Po zdjęciu tapicerki okazało się że sprężyna  cyngla pękła i trzymała się na skrawku plastiku.
Poszukując na złomie klamki udało nam się dostać fabryczne dywaniki gumowe (pol-gum Szczecin). Założyliśmy prawie nową płytę i styropian bagażnika. 

poniedziałek, 3 września 2012

Wzbogacanie wnętrza cz.2

Następnym krokiem po wyczyszczeniu i naprawieniu siedzeń było mozolne kompletowanie brakujących plastików wnętrza. Cała tylna część kabiny wyłożona tapicerką trzymała się na połowie klipsów. Konsola środkowa była złamana i trzymała się jedynie przy położonej dźwigni hamulca ręcznego. Maskę otwierało się pętlą z przewodu miedzianego.
Cała deska rozdzielcza wyglądała jakby ktoś wyrywał ją a potem wciskał na siłę. W wielu miejscach widoczne były pęknięcia i dziury po przykręcaniu do niej urządzeń.  W komorze bagażnika brakowało zwijanej rolety, nieodzownego elementu każdego kombi.
Wszystkie ślady wskazywały na to, że auto jako pojazd służbowy było używane dość intensywnie i bez należytego  klasykowi poszanowania :)

Pierwsze brakujące elementy były kupowane jako nowe ze sklepu bądź internetu (roleta bagażnika, klipsy). Szybko jednak przekonaliśmy się do części używanych z pobliskiego złomu. Regularnie dostarcza się tam polonezy i wiele innych aut. Zanim trafia pod prasę stoją na placu, gdzie za dużo niższą cenę można wymontować sobie potrzebne części.
Każdy element zdobyty w ten sposób był dokładnie myty suszony i dopiero później montowany w aucie.

W ostatni weekend udało się skompletować wszystkie plastikowe osłony boków siedzeń, naprawić gniazdo zapalniczki oraz wymontować przednią podsufitkę.
Podsufitka była mocno zatłuszczona i zabrudzona oraz wydzielała dziwną woń.
Po wymontowaniu i przyniesieniu do mieszkania została zalana wodą  z płynem do dywanów i wyszorowana.

CDN...





Miejsce na reklamę darczyńcy